Pierwsze pieniądze – jeszcze w dzieciństwie
„Zacząłem pracować w wieku dwunastu lat. W tamtych czasach potrzebna była na to zgoda rodziców, bo legalnie można było pracować dopiero od czternastego roku życia” – wspomina Rolandas. Po kilku latach tata zauważył, że syn nie tylko chce pracować, ale też dąży do zarobienia własnych pieniędzy. „Z bratem przesianialiśmy około 25 centymetrów warstwy ziemi, bo było bardzo dużo kamieni. Wtedy zbudowałem szklarnię o powierzchni prawie dwóch arów. Zbierałem z niej ogórki, wiozłem do domu, a z tatą jeździliśmy handlować na Łotwę. Wtedy nie było jeszcze granic między państwami”. Choć rodzice również uprawiali ogórki, Rolandas śmiejąc się mówi, że ta pierwsza szklarnia była już jego własnym małym gospodarstwem.
Kiedy uprawa warzyw była zabroniona
Po ukończeniu technikum Rolandas zetknął się z czymś, co dziś trudno sobie nawet wyobrazić. „Był czas, kiedy w naszym regionie praktycznie nie pozwalano uprawiać warzyw. Szklarnie nawet burzono. Rodzice przenieśli uprawy na Żmudź, a ja po cichu kontynuowałem pracę w ogrodach. Tam mniej sprawdzali” – wspomina. W 1992 roku rodzina odzyskała ziemię dziadka i zaczęła wszystko prawie od nowa. „Uprawialiśmy wszystko – kapustę, kalafior, cebulę, buraki, marchew... Czego tam nie było. Robiliśmy wszystko własnymi rękami”.
Pierwszy ciągnik zmienił wszystko
Choć gospodarstwo było wówczas jeszcze zarejestrowane na nazwisko mamy, Rolandas wraz z żoną pracowali już na pełnych obrotach. „Pierwszy ciągnik kupiłem w 1998 roku. Do dziś stoi w naszym gospodarstwie. Kiedy pojawił się sprzęt, zrozumieliśmy, że możemy się rozwijać. Koniem nie uprawisz dużo ziemi” – uśmiecha się rolnik. Oficjalnie zarejestrował gospodarstwo na swoje nazwisko w 2004 roku, ale do tego czasu cała rodzina była już zaangażowana w prace. Dziś w gospodarstwie wraz z członkami rodziny pracuje około 10–12 osób.
Gospodarstwo, które rośnie wraz z rodziną
Obecnie w gospodarstwie Rolandasa Andrulisa uprawia się około 25 hektarów ziemniaków, 70 arów ogórków, a wraz z córką pracuje się na około 100 hektarach zbóż – pszenicy, grochu i innych upraw. Córka również z powodzeniem tworzy własne gospodarstwo i uprawia około 40 hektarów ziemniaków. Widać, że w tym gospodarstwie miłość do ziemi przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.
Dlaczego ogórki Rolandasa są tak aromatyczne?
Jedną z najciekawszych rzeczy, o których dowiedzieliśmy się podczas wizyty, jest to, że ogórki uprawiane są tutaj w naturalnym torfie, a nie w wełnie mineralnej. „Dlatego mają prawdziwy zapach i smak” – podkreśla Rolandas. Zdradza też jeden sekret, o którym wielu kupujących nie wie. „Najsmaczniejszy ogórek to ten świeżo zerwany. Trzy dni po zbiorze jego smak nie jest już taki sam”. Dlatego dla rolnika niezwykle ważne jest, aby produkty dotarły do kupującego jak najszybciej. Właśnie z tego powodu współpraca z ŪkisGo pozwala przygotować ogórki i ziemniaki dopiero po otrzymaniu zamówienia, dzięki czemu do kupujących trafiają jak najświeższe produkty.
To, czego nie widzi kupujący
Zapytany o to, co jest najtrudniejsze w pracy rolnika, Rolandas nie waha się ani chwili. „Ludzie nie widzą, ile roślin ginie, ile trzeba wyrzucić produktów, ile lat szukasz najlepszych rozwiązań, zanim uda się wyhodować naprawdę wysokiej jakości plony”. Według niego właśnie dlatego jakości nigdy nie można poświęcić dla większego zysku. „Credo mojego gospodarstwa to jakość. Zawsze wierzyłem, że do konsumenta trzeba dotrzeć nie ilością, a jakością”. Być może dlatego jego gospodarstwo nie jest największe, ale każdy produkt jest uprawiany odpowiedzialnie.
Co dziś stanowi największe wyzwanie?
Przez prawie czterdzieści lat zmieniło się niemal wszystko. Technologie szybko się zmodernizowały, pojawił się nowy sprzęt, ale jeden problem pozostał. „Coraz trudniej znaleźć ludzi chcących pracować w rolnictwie”. Kolejną niewiadomą jest litewska pogoda. Zbyt dużo deszczu może zniszczyć plony, a susza również stwarza spore wyzwania, ponieważ nie wszystkie pola można nawadniać.
Pierwsze zbiory – największa nagroda
Zapytany, jaki moment sprawia rolnikowi najwięcej radości, Rolandas nie zastanawia się długo. „Po całej rutynie, po tylu pracach, największą nagrodą są pierwsze zbiory”. I choć pracy tutaj nie brakuje, dzień zaczyna się bardzo wcześnie. „Budzik dzwoni każdego ranka o 4:40. W szklarniach latem jest bardzo gorąco, dlatego zaczynamy pracę jeszcze przed wschodem słońca”.
Gospodarstwo, w którym najważniejszy jest człowiek
Pod koniec wizyty Rolandas, jak prawdziwy gospodarz, poczęstował nas wyhodowanymi przez siebie ogórkami i dał na spróbowanie ogórki kiszone. Taka szczerość doskonale odzwierciedla całe gospodarstwo – tutaj liczą się nie tylko plony, ale także człowiek. Cieszymy się, że litewskie ziemniaki, świeże ogórki i ogórki kiszone wyhodowane w gospodarstwie Rolandasa Andrulisa można kupić bezpośrednio od rolnika za pośrednictwem platformy ŪkisGo. W ten sposób produkty docierają do kupujących jak najszybciej – świeże, wysokiej jakości i uprawiane z odpowiedzialnością. Dziękujemy Rolandasowi za ciepłe przyjęcie, otwartą rozmowę i możliwość zobaczenia z bliska, ile pracy kryje się za każdym litewskim ogórkiem i ziemniakiem. Życzymy obfitych zbiorów, sprzyjającej pogody i jeszcze wielu udanych sezonów!